Z Iwoną i Michałem miałam przyjemność poznać się dokładniej podczas sesji narzeczeńskiej. Jak zwykle był to strzał w dziesiątkę! Taka sesja to nie tylko zdjęcia, ale czas. Czas który spędzacie razem, a i ja staje się już mniej ‚obca’ dzięki temu. I właśnie z tego powodu przez cały dzień ślubu wiedziałam, ze jestem prawie że u siebie. Dziękuję Wam za to!
Uwielbiam gdy jest taka swoboda. Gdy podczas ślubu tyle osób jest zaangażowanych. Gdy stawiacie na swoim. Gdy goście mają co wspominać na drugi dzień!

Przed Wami małe streszczenie ślubne, a całość do wglądu u Iwony i Michała już niebawem 🙂
Kochani! Jeszcze raz wszystkiego dobrego, wielu wspólnych herbatek podczas jesiennych wieczorów (z cytrynką!) i tej radości w serach, którą macie. Nie zgubcie jej w wirze pracy i codziennych obowiązków.