Tak to już fotografowie mają, że jeżdżąc na wycieczki bliższe lub dalsze – wyglądają  na prawo i lewo szukając potencjalnych miejsc na zdjęcia. I tak było w przypadku pięknego sadu. Zamiast jechać drogą ‚jak zawsze’ – postanowiłam nieco zboczyć z trasy. Tym razem było warto… 🙂

Kwiecień jest tak specyficznym miesiącem, ze dosłownie z dnia na dzień jest w stanie zmienić warunki do zdjęć. Sady są szczególnie wrażliwe na takie zmiany. Wystarczy deszczyk lub mocniejszy powiew wiatru w nocy i już zamiast bielutkich kwiatuszków mamy  same listki. Dlatego każda sesja jaka jest realizowana w kwitnącym sadzie zostaje baaardzo długo w moim serduszku. Musicie przyznać – ma w sobie magie!