Paulina i Bartek wybrali na ceremonię ślubną uroczy kościółek przy parku, w Gołuchowie. Późniejsze świętowanie i tańce miały miejsce się w Starej Stajni pod Pleszewem. To wspaniałe klimatyczne miejsce sprawdziło się przy pomyśle na wesele w klimacie rustykalnym. Miejsce godne uwagi – jako usługodawcy byliśmy niesamowicie rozpieszczani przez samą właścicielkę, ale to też dłuższa opowieść… Do dziś wracamy z wielką lubością w to miejsce na niedzielne obiady, gdy wkradnie się małe lenistwo. Goście, którzy nie byli jeszcze nigdy w tym miejscu , a miałam z nimi okazję rozmawiać podczas wesela, mówili że będzie trudno ‚przeskoczyć’ wesele Pauliny i Bartka. Chodzi tutaj oczywiście o pary, które same są na etapie organizowania swoich poczynań ślubnych.

Tak to już bywa w towarzystwie, że potem każda kolejna para chce zaskoczyć swoich gości i szuka oryginalnej lokalizacji weselnej, a z tym nie jest tak łatwo, szczególnie jeśli ślub ma być klimatyczny i w dodatku, w naszej okolicy – Kalisza, czy Pleszewa.

Przed fotografem otworzyć się też nie jest łatwo. Na pewno zgodzi się ze mną tato Pauliny – w końcu sam pasjonuje się fotografią, a tu obowiązek spadł właśnie na nas! Na barkach czułam bardzo duży kredyt zaufania. Myślę, że spełniony został najważniejszy warunek, przez co materiał ogląda się naprawdę bardzo dobrze. Fotografie muszą oddać rzeczywisty klimat jaki panuje na uroczystości, a fotograf powinien mieć oczy dookoła głowy – nie tylko na parkiecie. Tak też było, tak też jest. Materiał oddany, albumy wydrukowane – można zatem nacieszyć oczy, bo jest czym!